SOCIAL MEDIA

czwartek, 23 lipca 2015

Happiness.

Ostatni wieczór spędziliśmy na pogotowiu. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i okazało się tylko fałszywym alarmem. Zyskała nawet na tym panna Susanne, bo wracając wstąpiliśmy jeszcze na plac zabaw. Ponieważ wieczór był ciepły, a słońce dopiero zachodziło, więc była idealna scenografia do zdjęć. I jak to zwykle bywa nie miałam przy sobie aparatu...

W końcu po co byłby mi aparat w szpitalu?! Jak już wiele razy wcześniej w takiej sytuacji ratuje mnie telefon. Właśnie dlatego tak uwielbiam mojego Iphona - robi genialne zdjęcia mimo najróżniejszych warunków. Jednak szczęście dziecka wcale nie jest tak trudno uchwycić. Wystarczy tylko dać mu do tego powody.


Prześlij komentarz