Hello World!

Nasza druga dziewczynka jest już tydzień w domu. I myślę, że dopiero dzisiaj czuję się na siłach by dodać nowego posta.

Już powoli oswajamy się z nową sytuacją, chociaż najlepsze czeka nas dopiero jutro, kiedy zostaniemy same. Na razie Tata Robak dwoi się i troi by pomóc we wszystkim- no oczywiście pomijając zmienianie pieluszek naszej Najmłodszej. Niestety sam dzień porodu chyba pozostanie dla mnie najdziwniejszym dniem w życiu. Ból, który towarzyszył operacji i kilku kolejnym dniom był nie do zniesienia. I oficjalnie muszę się przyznać że poród naturalny Susanne to był pikuś w porównaniu z tym. Całe szczęście ten ból jest w pełni opłacalny. Nasz mały Szkrab, leżący mi właśnie na piersi wynagrodził mi każdą minutę cierpienia. Za to Zuzia zaakceptowała siostrę znacznie cieplej niż sądziłam. Ciągle daje buziaki w czółko i głaszcze po główce. Niestety czasami okazuje swoje uczucia zbyt intensywnie, więc trzeba je nieco rozdzielać. Z wielką chęcią przytula i chciałaby brać siostrzyczkę na rączki. Już nie mówię o tym, że wystarczy by Bianca jęknęła i Zuzia już stoi przy łóżeczku. Mam tylko nadzieję, że gdy minie faza nowości dalej będzie tak chętnie opiekować się siostrą.

 Bianca Maria
52cm
3370g


Brak komentarzy