Tuż, tuż

Ustalone.

Oficjalnie powitamy pannę B. na świecie 28 maja (chyba, że wcześniej coś się wydarzy) poprzez cesarskie cięcie. Niestety uparcie siedzi z główką przy serduchu mamy i nie ma już szansy żeby się odwróciła. Staram się wyciągnąć pozytywne aspekty tej sytuacji... choć zdecydowanie nie ma ich zbyt wielu. Jednak pewnie będzie to dla nas łatwiej logistycznie ogarnąć.Niestety załamuje mnie wizja pobytu w szpitalu aż 5 dni! Tego jak Zuzia przyjmie to, że mamy nie będzie w domu. Mam nadzieje, że choć odrobinkę będzie za mną tęsknić. No i oczywiście jaka będzie jej reakcja na młodszą siostrę... Przyznam się szczerze, że obawiam się każdego dnia bardziej jak będziemy funkcjonować we czwórkę- liczę ze panna B. okaże się równie spokojnym i niesamowicie grzecznym dzieciątkiem jak początkowo jej starsza siostra. Bo inaczej chyba wybiorę się na urlop do wariatkowa... Mamo podziwiam Cię, że dałaś radę ogarnąć naszą czwórkę!


Brak komentarzy