Bunt

Pogoda mnie dobija... W weekend było tak pięknie, że z ogromna przyjemnością schowałam grube kurtki do szafy, a dzisiaj jest tak zimno, że chyba będę musiała znowu je wyciągnąć...

W niedzielę wybraliśmy się na krótki spacerek - pierwszy w tym roku. Susanne była tak zafascynowana placem zabaw, że mieliśmy wielki problem by wrócić do domu. Tym bardziej, że nie pozwalała się wziąć na ręce. Szła sobie swoimi drogami i kiedy odeszła na znaczna odległość i zawołaliśmy ją, to tylko się odwróciła, powiedziała "paa" i szła dalej... Jest małym łobuziakiem i strasznie ciężko (mnie szczególnie) za nią nadążyć. Nie pozwala się już zbyć byle czym i w dodatku chyba zaczyna przechodzić bunt dwulatka. Kiedy tylko nie dostanie tego czego chce to albo czymś rzuca albo sama kładzie się na podłodze i tupie nóżkami. Jednak ponieważ widzi, że nie przynosi to rezultatów to szybko się uspokaja. Na razie...


Brak komentarzy