Treasure

Sobota wieczór, Zuzia już śpi, Roberta wywiało z domu i panuje niemożliwa cisza. Siedzę i ogarnia mnie wewnętrzny spokój i szczęście, że mam takie osoby przy swoim boku. I choć obydwoje wkurzają mnie czasami tak, że mam ochotę wystrzelić się w kosmos, żeby pobyć choć 5 minut sama bez problemów, to nigdy nie zamieniłabym się z nikim innym.

Chociaż czasami zastanawiam się gdzie byłabym w tej chwili, gdybym w pewnym momencie mojego życia zadecydowała inaczej. I mimo, że siedzę, gdybam, analizuje, to zawsze dochodzę do jednego wniosku - doskonale, że te wybory były właśnie takie. Ludzie przychodzą i odchodzą, po jednych jest większy żal po innych żaden, życie ciągle uczy nas czegoś nowego, z każdym dniem jesteśmy mądrzejsi, ale też popełniamy błędy jak to ludzie, ale jedno co jest nie zmienne to te dwie najważniejsze osoby, bez których słońce nie świeciło by tak jasno, poranki nie byłyby wypełnione uśmiechem, a wieczory zmęczeniem...

Doceniam to, że mam dwa Skarby i mogę z nimi spędzić każdy rok, miesiąc, dzień, godzinę, minutę, sekundę...



Brak komentarzy