Najmniejsza


I wyciągnęło do mnie malutką rączkę I siłę mi dało niespotykaną miłość największą bezinteresowną
DZIECKO MOJE 


Kiedyś nie mogłam zrozumieć, że można dostać bzika na punkcie własnego dziecka. Dziecko to dziecko, kochasz je i po sprawie. Było to dla mnie proste do czasu, gdy sama nie zostałam mamą. Przepadłam. I to z kretesem...

Teraz już wiem, że można kochać mocniej, bardziej, więcej, bez końca. Że miłość do własnego dziecka nie jest porównywalna do żadnej innej miłości. Wydawało mi się, że miłość jaką obdarza mnie mój mąż jest przeogromna. Oczywiście tak jest, ale jest niczym w porównaniu do miłości jaką obdarzamy Susanne. Mam tak, że gdy Zuzia usypia u mojego boku, mogłabym patrzeć się na nią godzinami, a potem jeszcze przeglądam jej zdjęcia na telefonie/aparacie. I chociaż czasami jest ciężko, bo ja mam gorszy dzień, bo ona ma swoje humorki, to mam bzika i to cholernego na puncie swojej córki i wiem jakie życie bez niej było puste, choć kiedyś wydawało mi się coś zupełnie innego.



Brak komentarzy