Tysiące kilometrów...

W niedziele zaczęłam 6-ty miesiąc ciąży więc do końca jest już bliżej niż dalej, co bardzo mnie cieszy:) Dzisiaj za to czeka mnie kolejna podroż do Polski tym razem na szczęście jednak na nieco dłużej. Te podróże w tą i z powrotem wykańczają mnie psychicznie i fizycznie.

Maleństwo coraz częściej (i dużo mocniej) daje znać o swoim istnieniu, więc wreszcie Tata Robak też mógł je poczuć. Mam nadzieje, że przy najbliższym badaniu USG w końcu poznam płeć Maluszka, bo to strasznie irytujące, że nie wiem kto tam siedzi. Co za tym idzie imiona musimy wybierać podwójnie i mimo kilku starć doszliśmy chyba do porozumienia. Z imieniem dla dziewczynki o dziwo mieliśmy dużo mniej problemów niż z imieniem dla chłopca. Dzisiejszy typowo sportowy look jest przede wszystkim postawieniem na wygodę nie tylko dla mnie ale i dla naszej maleńkiej Istotki.


bluza - Adidas Firebird, top - H&M, spodnie dresowe - Bershka, buty - Adidas




5 komentarzy

  1. Masz taki malutki brzuch w 6 miesiącu . ?

    OdpowiedzUsuń
  2. malutki? mnie sie wlasnie wydaje ze jest ogromny ale to tez zalezy od ulozenia Dzidziusia bo czasami jak sie wypnie tylkiem to jest wiekszy:>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w 6 miesiącu miałam 2 razy większy , a teraz to już ze 3 . :-)

      Usuń
  3. extra spodnie

    OdpowiedzUsuń
  4. SŁODKI BRZUSIO:)
    dodaje do obserwowanych:)

    OdpowiedzUsuń